poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Promesa w polskim świecie Spa




Dziś kilka słów o standaryzacji, kategoryzacji lub warunkach jakie trzeba spełniać w naszym świecie. W zasadzie to i ich braku. Tak, wiem, że w Polsce branża Spa według niektórych nadal posiada status młodej branży na dorobku. W pewnym sensie tak, ale czy jest na tyle młoda, by nie rządzić się żadnymi prawami? Nie!

Dobrym światem usług do porównania jest świat noclegowy. Tutaj z pomocą w porządkach przyszedł ustawodawca (ostatnie zmiany miały miejsce w 2011). Wspomniane ustawy, obiekty hotelarskie dzielą na 7 rodzajów: hotele, motele, pensjonaty, kempingi, domy wycieczkowe, schroniska młodzieżowe, schroniska. Aby, należeć do wybranej grupy, trzeba spełniać poszczególne warunki. Dla przykładu: hotele - obiekty posiadające co najmniej 10 pokoi, w tym większość miejsc w pokojach jedno- i dwuosobowych, świadczące szeroki zakres usług związanych z pobytem klientów. Co więcej jest także podział na kategorie, uzależnione od oferowanego standardu. W większości wyrażane są za pomocą gwiazdek (*, **, ***, ****, *****).

Ocena każdego obiektu, aspirującego do danej grupy i kategorii dokonywana jest przez marszałka województwa właściwego ze względu na miejsce położenia obiektu, w formie decyzji administracyjnej, po uprzednim wypełnieniu przez przedsiębiorcę określonych przepisami warunków.

Finałem jest Promesa - dokument stwierdzający zaszeregowanie obiektu do odpowiedniego rodzaju i kategorii, wydawany jest na czas określony, nie dłuższy niż 2 lata.

Po konkretnym wstępie pojawia się pytanie: dlaczego nie stworzono podobnego systemu dla branży Spa? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to z reguły chodzi o...

Wiarygodnych źródeł certyfikacji w Polsce, próżno szukać. Może zatem warto poszukać konkretnej certyfikacji poza naszymi wszelkimi granicami. Nie trudno o instytucje rangi międzynarodowej, które owe certyfikacje przyznają. Jednym z wyróżniających się jest EuropeSpa Certification /klik klik/. Co ciekawe przyznawany jest w momencie, gdy obiekt spełnia minimum 80% wszystkich kryteriów, jak również pewne podstawowe wymagania. Dostępne są dwa rodzaje certyfikatu:

EuropeSpa Med - przeznaczony dla uzdrowisk medycznych (+ dodatkowe świadectwo "mother-and-child-cure"), oraz

EuropeSpa - dla odnowy biologicznej przyhotelowych spa, obiektów termalnych i obiektów Spa.

Lista stowarzyszeń i podmiotów akredytacyjnych promujących standardy w świecie Spa jest dość duża /klik/, lecz żadne z nich nie regulują możliwości wykorzystania w nazwie miejsca trzech magicznych liter SPA.

Sądzę, że w naszych realiach większy problem stanowi brak tej właśnie regulacji, niż problem z  kategoryzacją stricte. Potencjał branży Spa w naszym kraju jest ogromny, pytanie tylko kiedy zaczniemy go świadomie wykorzystywać. Jesteśmy krajem w którym każdy region jest dobrą podstawą do niesamowitej filozofii, którą posiadać powinno każde Spa z prawdziwego zdarzenia. Wtedy z kolei certyfikacje, cóż... same przyjdą.


Pozdrawiam,

Michał Drobik

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Proces tworzenia...


Jak wygląda proces tworzenia od samego początku, czysto subiektywnie?
Początkowy etap to pomysł, idea, która zaświta w głowie i cały czas się w niej tli. Raz więcej, raz mniej, ale cały czas jest i daje o sobie znać. Dalej pierwszy krok, jak zacząć. Trwa długo, jeżeli istnieje presja czasu, to nie będzie to oddawało w 100% pełnej wartości. To nie jest tak, że siada się i piszę, układam, wymyślam i już. Najlepszy pomysły przychodzą w nocy i rano kiedy nie zostają zapisane, uciekają z głowy, można się więc zastanowić, czy nie spać z notesem.
Kiedy to już dobiegnie końca, powstanie szablon, pierwotny pomysł, nadchodzi etap udoskonalania i tutaj analiza wszystkiego, czy każdy element do siebie pasuje, czy jest coś zbędnego, czy można cos dodać, jak można to zmodyfikować, udoskonalić, jak będzie do tego podchodził odbiorca. Czy efekt końcowy będzie rzeczywiście taki, jakie było założenie początkowe? Raz trwa to dzień, raz kilka miesięcy, raz kilka lat. Tomasz Edison pomylił się kilka tysięcy razy zanim wynalazł żarówkę. Na pytanie, czy chce się panu próbować po tylu porażkach, odpowiedział, oczywiście, wykluczyłem jedynie kilka tysięcy sposobów, którymi żarówki wynaleźć się nie da. To ogromny krok naprzód.
Czy jest możliwe, aby sposób Edisona przełożyć na masaż? Oczywiście, w praktyce dzieje się to non stop, dodajemy, odrzucamy, modyfikujemy. Każda sesja jest nowym doświadczeniem i każda sesja wnosi coś nowego do naszego indywidualnego procesu tworzenia.

Pozdrawiam
Maciej

poniedziałek, 24 marca 2014

Bieganie - świetna profilaktyka, ale z głową



Temat gorący, ponieważ wczoraj przebiegłem półmaraton i tym samym najdłuższą trasę w życiu na nogach, jako osoba doświadczona w sporcie, ale początkująca w bieganiu na takich dystansach. W trakcie tych 21 km nasunęło się kilka cennych uwag, które miały lub miałyby wpływ na lepszy wynik i lepsze samopoczucie.
Pierwszoplanowym celem było: przebiec. Ale jak to ambicja sportowca, nie obeszło się bez rzucenia kilku wyzwań biegnącym znajomym i to jak okazało się był spory błąd. Błąd ponieważ poskutkowało to narzuceniem sporego tempa na początku, do połowy było dobrze, pierwsze 10 km poszło świetnie z czasem 44 minuty, kolejne 5 umiarkowanie, a ostatnia szóstka to walka z każdym kilometrem.
Druga ważna rzecz, mieć coś w uszach, coś co gra, czyta, odwraca uwagę od wysiłku. Mój pech, że telefon wyłączył mi się w połowie, więc koncentrowałem się na własnym oddechu. 
Buty. Bardzo istotne. Trenowałem w butach na płaskiej podeszwie, gdzie często po bieganiu czułem ból w kolanach. Zmiana obuwia poskutkowała brakiem tych objawów po przebiegnięciu 21 km.
Rzecz kolejna to rozgrzewka. Niezbędna i konieczna, dostosowuje organizm do nadchodzącego wysiłku. 
Dalej już tylko satysfakcja dobiegnięcia do mety i marzenie solidnego masażu po wszystkim :-)
Bieganie jest świetną formą aktywności fizycznej oraz uzupełnieniem treningu, pod warunkiem, że uprawiana jest rozsądnie, a sam trening jest przyjemnością, bo tylko wtedy czerpiemy z tego maksymalne korzyści 


Ze sportowym pozdrowieniem
Maciej

poniedziałek, 17 marca 2014

Kolejny raj Mandarin Oriental


Od zawsze uważałem, że warto śledzić poczynania najlepszych. Choćby dla poszukiwania inspiracji. Z całą pewnością przedstawicielem najwyższej półki pod wieloma względami jest...

Mandarin Oriental. Pod szyldem tej marki z końcem 2016 roku, narodzi się kolejne wyjątkowe miejsce. Tym razem będzie to istny raj na naszej planecie, zlokalizowany na południowym półwyspie Bukit na Bali. Wyspa nie bez powodu zwana potocznie Wyspą Bogów.

Cały luksusowy projekt nosi nazwę Bukit Pandawa, zaś składać się będzie z 97 przestronnych willi z widokiem na Ocean Indyjski, basenów, centrum fitness, Beach Club i dedykowanym Kids Club, biblioteka i 18 - dołkowe pole golfowe. Dla formalności wspomnę, że całość funkcjonować będzie zgodnie z polityka jakości Mandrin Oriental.

Oczywiście nie zabraknie części SPA (
bagatela 1725 m2). Oferta będzie zawierać autorskie programy sygnowane przez Mandarin Oriental oraz specjalnie opracowane zabiegi inspirowane balijskimi tradycjami. Warto wspomnieć, że kolejny raz w świecie pojawia się słowo autorskie.

To tyle jeśli chodzi o tytułową zapowiedź. W ostatnim czasie zastanawiałem się dlaczego najbliższy obiekt Mandarin Oriental jest w Pradze lub Monachium? Nikt nie pokusił się o inwestycję w Warszafie, Poznaniu, Krakowie? Odpowiedź podsuwa także wujek Google: Nie znaleziono żadnych wyników wyszukiwania dla hasła "Mandarin Oriental w Polsce". Nawet wzmianki na ten temat. Wychodzi na to, że odpowiedź jest, aż tak banalna. Szkoda.

Pozostają nam zatem trzy rzeczy. Pierwszą jest inspiracja o której wspomniałem na samym początku. Jest jej mnóstwo. Drugim, w miarę możliwości i okazji, status Klienta w wybranym hotelu lub Spa. A jest w czym wybierać /find a hotel/. Na koniec, możemy zadać sobie pytanie, jeśli tak to gdzie na mapie Polski powinno pojawić się właśnie to logo?


Miłego dnia,

Michał Drobik

poniedziałek, 10 marca 2014

Najwyższa półka w Twojej bibliotece: Schleip, Findley, Chaitow , Huijing "Powięź..."


Przyziemnie i konkretnie o jednej z najważniejszych tkanek narządu ruchu, dziś jeszcze w przedsprzedaży. Kolejny hit na rynku autorstwa aktualnych legend tej tematyki,  Robert Schleip, Thomas W. Findley, Leon Chaitow , Peter Huijing w dziele pod tytułem "Powięź. Badanie, profilaktyka i terapia dysfunkcji sieci powięziowej". Kolejny raz spojrzenie na organizm pod tym unikalnym kątem. Tkanka która istniała od zawsze, przez wiele lat niezauważana, dziś przechodzi swój renesans i staje się jedną z głównych struktur organizmu na której się skupiamy. Dziś, moim subiektywnym zdaniem, ten kierunek, praca z emocjami oraz szeroko pojęta duchowość to terapie przyszłości (chociaż z kwestią duchowości warto być ostrożnym, ponieważ mentalnie nie jesteśmy jeszcze na to gotowi).

Pozdrawiam
Maciej Łuczak

wtorek, 4 marca 2014

Masaż na miarę Oskara



86 ceremonia rozdania Oscarów przeszła do historii. Najlepszym filmem został "Zniewolony". Statuetki za najlepszych aktorów pierwszego planu otrzymali Cate Blanchett i Matthew McConaughey, drugiego zaś, Jared Leto i Lupita Nyong'o. Za najlepszego reżysera uznano Alfonso Cuarona. Gratulacje!

Spojrzeć na masaż przez "oskarowe" okulary? Dlaczego nie. W pewnym sensie można porównać masaż do filmu.

Są filmy zwykłe, lekkie, które nie wymagały zbyt dużo pracy od twórców - to jak najprostsze wersje masażu.

Następnie filmy z wyższej półki, takie o których każdy coś słyszał - to dla przykładu masaże opracowane przez niektóre firmy kosmetyczne. Mam tu na myśli zarówno te z banalną (nie bez przyczyny) procedurą, którą może wykonać dosłownie każdy przedstawiciel świata kosmetycznego, jak i te z przemyślanym repertuarem technik, stworzoną "na poważnie".

Trzecią dziś grupą filmów są bezapelacyjne kinowe hity. Filmy które widzieli wszyscy i o których mówią wszyscy. Obsadzone gwiazdami z najwyższej półki, mające największy budżet, a co najistotniejsze, najzdolniejszych reżyserów. Do tej grupy możemy zaliczyć masaż godny Oskara, przedstawiony w formie kompletnego produktu, procedury wzbogaconej o własną filozofię, identyfikację wizualną przeznaczonego dla sprecyzowanego Klienta.

Muungano Academy jest odpowiedzią na brak takich właśnie produktów.

Dzisiejszy Klient polskiego rynku Spa & Beauty jest świadomym Klientem, który jest dzięki temu bardzo wymagający. Powtarzam i będę powtarzał to do znudzenia.

Jack Trout wypowiedział kiedyś nieśmiertelne zdanie "Wyróżniaj się albo zgiń". Czas najwyższy wyróżnić się, doceniając króla spośród zabiegów Spa, jakim bez wątpienia jest masaż.

Już za chwilę tylko "oskarowy" masaż będzie w stanie sprostać oczekiwaniom konkretnego Klienta Spa. W Europie, gdzie rozwój świata Spa postępuje niewiele szybciej niż nad Wisłą, pasjonaci masażu od kilku lat w najlepszych obiektach wdrażają procedury masażu XXI wieku. Co ważne, odnosząc przy tym sukcesy. Idealnym przykładem jest
Gilles Horclois, twórca Amani© Zanzibar oraz Massage Mam'Bé. Pisałem o Nim na początku lutego /klik/. Jeżeli sprawdza się to w Europie, dlaczego jest z tym problem w Polsce?

Oczywiście zawsze pozostanie grupa polująca na oferty promocyjne, grupo(NO)we, te za półdarmo. Pojawia się tylko pytanie, jaki profil Klienta interesuje danego Inwestora, Managera, Masażystę.


Pozdrawiam,

Michał Drobik

poniedziałek, 3 marca 2014

EduMonday na 86th Academy Awards w Hollywood



Dostaliśmy wiadomość od EduMonday: "Cześć. W Hollywood jest zaj*****ie. Czerwony dywan robi wrażenie. Wracam dopiero we wtorek. Pozdrawiam."

Już jutro klika słów o masażu w klimacie oskarowym. O tym, co wspólnego może mieć masaż i oskarowa tradycja nagradzania najlepszych. Słowo klucz "najlepszych" rozumianego nie od strony promocji filmu a wartości jaką czerpie z niego widz.

Zatem, do wtorkowego poranka, czasu polskiego, oczywiście.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Robert Kubica w Twoim gabinecie


Od dłuższego czasu nazwisko Roberta Kubicy pojawia się w moim gabinecie dość często. Co ważne, nie ja jestem inicjatorem tego tematu, choć za każdym razem podejmuję go z wielką chęcią.

O samym Robercie, w naszym kraju mówi się... różnie. Większym szacunkiem darzą go poza granicami niż w samej ojczyźnie. Problem tkwi w jakości  przekazywanych informacji przez polskie media i mentalności większości polaków. Niestety większość źródeł z naszego podwórka delikatnie mówiąc jest... zarówno mało wiarygodnych jak i niekompetentnych. Dla zainteresowanych polecam najlepsze źródło z końcówką .pl /klik/

Wracając do osoby Roberta i wspólnego mianownika z gabinetem masażu. Pacjenci wspominają o nim praktycznie za każdym razem, gdy pojawia się temat powrotu do zdrowia po ciężkim wypadku, co więcej zwracają uwagę na sposób i efekty tego powrotu.

Dla jasności, w dotychczasowej karierze RK miał tylko dwa wypadki, 2006 GP F1 w Kanadzie oraz 2011 włoski rajd Ronde di Andora. Dzień po pierwszym z nich, samodzielnie opuścił szpital z lekkim wstrząśnieniem mózgu i skręconym stawem skokowym. Drugi miał zdecydowanie gorsze konsekwencje. W zasadzie są one nadal widoczne.

Włoscy lekarze, prowadzący rehabilitację Roberta, już w 2013 roku uznali ją za zakończoną. Przy tak poważnych wypadkach właśnie taki scenariusz może mieć miejsce. Początkowo w dość "krótkim" czasie osiąga się wręcz spektakularne efekty, lecz przychodzi taki moment, gdy wszystko obraca się o 180 stopni. Postęp rehabilitacji znacznie zwalnia i efekty są prawie niezauważalne. Podobnie jest u Roberta. Pierwsze dwa lata, to intensywna walka o powrót do zdrowia, zabiegi, operacje, innowacyjne metody (endoproteza stawu promieniowo-łokciowego). Dziś jego rehabilitacją są zmagania w samochodzie WRC i najnowocześniejszym symulatorze F1 w siedzibie Mercedesa w Brackley. Jak sam Robert podkreśla "Będąc za kierownicą, nie czuję żadnych ograniczeń".

Na co dokładnie Pacjenci zwracają uwagę? Na postawę i determinację, jaką możemy zaobserwować w tym przypadku. Robert jest kierowcą realnie patrzącym na życie. Jasno określa "Zrobię też wszystko, aby wrócić do F1, ale muszę być realistą. (...) Wiem, na czym polegają moje ograniczenia. Mniej lub bardziej wiem, co jest potrzebne, aby zwiększyć swoje szanse i dopóki będzie jeszcze szansa powrotu, będę się jej trzymał."

Podobne zachowania powinny towarzyszyć każdemu kto walczy o poprawę swojego zdrowia. Każdy z nas wie, że pojawiają się momenty w trakcie rehabilitacji, gdy pacjent gubi motywację i chęć do ciężkiej pracy. Wiemy także jak wiele zależy od nastawienia takiej osoby, czasem dosłownie wszystko. Dobrze mieć w zapasie kilka sławnych przykładów powrotu, tym bardziej trwającego powrotu do zdrowia. Ludzie momentami potrzebują postaci z której mogą czerpać w chwilach zwątpienia. Jestem przekonany, że zarówno Robert nie raz pojawi się w moim gabinecie jak i nie raz przyda się jeszcze jako przykład dla moich lub też Twoich Pacjentów.

W ciekawy sposób, do osoby walki Roberta o powrót do zdrowia, podchodzi Pani Alessia Vitrano, włoska psycholog sportowa /klik/.


Pozdrawiam,

Michał Drobik

poniedziałek, 17 lutego 2014

Najwyższa półka w Twojej bibliotece. R. Kurtz, H. Prestera "Mowa Ciała"


Jak pisze autor, ta książka pozwoli ci spotkać kogoś, kogo znasz od dawna, a tak naprawdę nigdy nie spotkałeś. Jedna z nielicznych pozycji traktujących o psychologii w terapii, o odczytywaniu, skanowaniu ciała w aspekcie mentalnym. Jeśli bolą plecy lub barki, to nie tylko znak, że trzeba skupić się na tkankach miękkich, jak zinterpretować to napięcie, jak zidentyfikować przyczynę, a nie zajmować się tylko objawami w postaci dolegliwości, Skąd biorą się przyczyny w głowie, jaki ma na to wpływ nasze dzieciństwo. Jak interpretować postawę ciała. Jakie znaczenie ma przy tym rolfing?
Książka, którą kończę czytać, jest naprawdę godna polecenia. Wyróżnia ją niecodzienne podejście, dziś jeszcze traktowanie po macoszemu. Moim zdaniem, jest to droga do terapii przyszłości

Pozdrawiam i polecam
Maciej Łuczak

poniedziałek, 10 lutego 2014

Ochrona rąk, które... leczą



Inspiracją do dzisiejszego tematu był artykuł Yamuna Zake "Self-Care for Massage Therapists: How to Keep Hands and Wrists Healthy" /klik/

Moi Pacjenci często pytają o zmęczenie wynikające z dużej ilości pracy. Zawsze odpowiadam, że mnie (póki co) nie dotyczy. Kontynuując, wspominam o trzech najważniejszych czynnikach które to gwarantują.

Pierwszym jest świadomy wybór drogi zawodowej, który w bardzo krótkim czasie przerodził się w pasję. W naszej pracy jest to niesamowicie istotne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy masażysta nie lubi swojej pracy. Sądzę, że wtedy zmęczenie fizyczne pojawi się bardzo szybko, co z kolei utrudni osiąganie sukcesów zawodowych. Pacjenci bardzo szybko wychwytują różnicę w podejściu do pracy wśród terapeutów. Zmęczenie u pasjonata? Hm, to jak zapytać Roberta Kubicę, czy jest zmęczony jazdą samochodem.

Każdego dnia, dużo uwagi zwracam na ergonomię w trakcie pracy. Najlepiej jeśli stanie się nawykiem. Istotny jest jej każdy element. Od ułożenia palców w trakcie masażu, wykorzystanie ciężaru własnego ciała, odpowiedniej pozycji przy stole i regulacja jego wysokości w trakcie masażu, chwilami praca w pozycji siedzącej itd. Nie ukrywam, że bardzo dużo w temacie ergonomii dało mi spotkanie z masażem tkanek głębokich, ponieważ prawidłowe wykonanie poszczególnych technik jest uzależnione właśnie od odpowiedniej, czyli ergonomicznej postawy.

Ważnym elementem, który wzbudza najwięcej kontrowersji jest "zdrowa ilość" pracy. Mniej pracy to mniej kasy. Z jednej strony jest to prawdą, lecz z drugiej... tak jak wspominałem, masaż jest moją pasją i nie chcę by uległo to nawet najmniejszej zmianie. Jestem masażystą, ale mam też Narzeczoną, Rodzinę, Przyjaciół i swój prywatny czas, który szanuję. Znam świetnego masażystę, najlepszy teoretyk jakiego poznałem i jeden z najlepszych praktyków masażu. Moim zdaniem, przemasował swoje życie. Dwie żony przeszły do historii. Po powrocie do domu przygotowuje herbatę w jednym kubku. Masaż stał się jego życiem, dosłownie. Jego życie, jego wybór. Ja już podjąłem decyzję.

Każdy z trzech wymienionych czynników finalnie wpływa na kondycję naszych dłoni, czyli bezcennego narzędzia pracy. Nie zapominajmy także o dobrym kremie do rąk ;)



Pozdrawiam,

Michał Drobik

poniedziałek, 3 lutego 2014

Massage Mam'Bé


Dziś w EduMonday  kilka słów o najnowszym projekcie jednego z najlepszych masażowych architektów. Gilles Horclois. Postać bardzo charakterystyczna emanująca niebotyczną ilością pozytywnej energii.

Kilka lat temu, miałem okazję podziwiać jego pracę na żywo. Kraków, targi, nieduża aula i scena na której prezentował pokazową wersję  Amani© Zanzibar. To jeden z jego autorskich masaży, przygotowany specjalnie do nowo powstałego Spa na Zanzibarze. Jest to nie tylko procedura zabiegu, to produkt posiadający swoją filozofię. Podobnie jest z każdym masażem w Muungano Academy. Pokrótce, Amani© Zanzibar był stworzony dla obiektu w którym pracę dostali mieszkańcy wyspy, tak postanowił wtedy sam Gilles. Były to osoby bez najmniejszego wykształcenia w kierunku masażu. Dlatego poszczególne techniki, porównywane są np. do zachowań zwierząt, wiatru, fal i innych elementów spotykanych w  naturalnym środowisku. Odwołanie do wyobraźni miało ułatwić im naukę. Słowo amani pojawiło się w nazwie, ponieważ każdego dnia w trakcie porannej medytacji, uczestnicy (14 osób o ciemnym i 7 o białym kolorze skóry) powtarzali to słowo między sobą. Zaciekawiony, zapytał o jego sens. Okazało się, że w afrykańskim dialekcie suahili oznacza "pokój i harmonia". Używali go ponieważ pierwszy raz widzieli białego, który czarnych ludzi traktuje na równi z sobą i białymi.


Wracając do nowego projektu Horclios. Nosi nazwę Massage Mam'Bé. Jest to masaż przeznaczony dla Kobiet w ciąży. O podobnym projekcie, od dłuższego czasu, dużo dyskutujemy wraz z Maciejem. Mam'Bé, również ma swoją filozofię. Nawet dwie w jednym. Pierwsza to połączenie dwóch słów: Maman i Bébé. Drugą częścią jest słowo Mambe, które jako pierwsze w życiu wypowiedziała córka znajomych Horclois. Powtarzała je za każdym razem, gdy go zobaczyła. Masaż ma na celu sprostać potrzebom Kobiet w tym wyjątkowym okresie. Bóle pleców, efekt ciężkich nóg, nadmierne przybieranie na wadze, zmiany hormonalne, stres. Massage Mam'Bé to wykorzystanie możliwości wellness, dla sprostania potrzeb najbardziej wymagającego Pacjenta, jakim bez wątpienia jest przyszła Mama.

Dla zainteresowanych. Premierowa prezentacja Massage Mam'Bé, będzie miała miejsce już 29 marca 2014 w Paryżu w trakcie Congres des Nouvelles Esthétiques.

Jak widać, największe nazwiska w świecie masażu, serwują autorskie projekty, wzbogacone o własną filozofię i odnoszą przy tym sukcesy. Nie pozostaje nam nic innego jak podążać w podobnym kierunku i tworzyć w pełni świadomie, pełnowartościowe produkty dla najbardziej wymagających Klientów. Moja droga, którą podążam wraz z Maciejem, to droga Muungano.

A Ty masz już drogę którą chcesz podążać ?


Miłego dnia !

Michał Drobik

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Masaż sportowy – z punktu widzenia sportowca.


Sportowiec, człowiek aktywny, zmęczony treningiem, czego oczekuje? Z własnego doświadczenia: przede wszystkim zrozumienia, a poza tym, delikatnej pracy, mocnego solidnego rozluźnienia napięć , odrobiny relaksu, najlepiej dochodzącego do granicy bólu i to bólu pozytywnego, uwolnienia, pewnego konkretnego dotyku, pewności siebie w każdym ruchu, .  I co najlepsze, wszystkiego tego naraz. Ktoś taki jest specjalistą w swojej dziedzinie, a specjaliści nie oddają swojego ciała w ręce amatorów. Potrzebują kogoś sprawdzonego. Najlepiej biegłego w jego dyscyplinie sportu, kogoś, kto doświadczył czegoś podobnego. Pamiętajmy, że sportowcy, jak nikt inny, są naprawdę świadomi swojego ciała.
Co ma być efektem? Rozluźnienie tkanek, poprawa metabolizmu, uwolnienie napięć. Wykonane dobrze jest nieocenione. Człowiek czuje się jak w nowym ciele, żadnych ograniczeń. Początkowo wręcz nienaturalnie. Nowo. Płynnie. Do tego najczęściej używam pracy głębokiej i bardzo wolnego tempa ruchów, odpowiedniej siły nacisku, moje palce są jak cyfrowe sensorki, wchodząc w głąb mierzą się z godzinami odbytego treningu i litrami wylanego potu.  Sesja trwa ok 1,30 godz. Pacjent często czuje uwalnianie mięśnia po mięśniu, „pozytywny ból”,  po czym odpływa totalnie. Wybudza się mówiąc wow, to było to.. A dla mnie jest to kolejna lekcja, ponieważ każdy pacjent jest inny. Przyjemnego dnia

Pozdrawiam
Maciej Łuczak

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Światowy sukces polskich neurochirurgów




W 2013 roku świat usłyszał o dwóch udanych operacjach przeszczepienia twarzy, przeprowadzonych w Chorzowie i Gliwicach. Osiągnięcie sukcesu ułatwiło wykorzystanie  najnowocześniejszej technologi wykorzystywanej w medycynie, druku 3D (dzięki firmie n-LAB).

Polska jest także, jednym z czterech światowych producentów sztucznych serc w wersjach autorskich. Zacne grono naukowców pracujących nad rozwojem sztucznej komory serca to USA, Kanada i Niemcy. Co ciekawe polska wersja jest najbardziej przystępna cenowo.

To nie koniec. Jako Polacy, w medycynie mamy się czym chwalić.

Bardzo dobre wieści nadeszły z nowym rokiem. Do niedawna teza "Uszkodzenia centralnego układu nerwowego są nieodwracalne" była nie do podważenia. Okazało się jednak, że...

W Klinice Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu od 2008 roku realizowany jest projekt "Leczenie następstw całkowitego przerwania ciągłości rdzenia kręgowego u ludzi, z wykorzystaniem innowacyjnej metody terapii komórkowej - implantacji w okolicę miejsca urazu glejowych komórek węchowych, które umożliwiają regenerację aksonów neuronów w uszkodzonym rdzeniu kręgowym", 5 lat temu przeprowadzono pierwszą taką próbę w Polsce, jednocześnie jedną z pierwszych na świecie.

W kwietniu 2012 miała miejsce kolejna próba. Prowadzący projekt Prof. dr hab. Włodzimierz Jarmundowicz oraz pozostała część zespołu: Prof. Geoffrey Raisman, Dr Paweł Tabakow, dr Wojciech Fortuna, dr Ryszard Międzybrodzki, dr Daqing Li, lek. Tomasz Gębarowski i dr Katarzyna Gębczak odnieśli sukces. Pacjent u którego w trakcie wypadku doszło do przerwania rdzenia kręgowego, został poddany innowacyjnej metodzie. Dziś po ponad 9-ciu miesiącach rehabilitacji powróciło czucie w nogach, co ważne jest on w stanie wykonywać samodzielne ćwiczenia leżąc na plecach.

Niesamowite osiągnięcie daje wielkie nadzieje, zasługując jednocześnie na nieocenione uznanie wśród wszystkich. Dosłownie wszystkich.

Sukces został także zauważony przez media zagraniczne. Panorama /klik/, brytyjski program dokumentalny realizowany przez BBC Television (emitowany od 1953 r.), odwiedził Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Ich zdaniem, to czego dokonał wspomniany dziś zespół, jest idealnym materiałem na film dotyczący pionierskich metod w medycznym świecie.

Gratuluję!!!

Moim zdaniem, przy tak nieudolnie zarządzanej w naszym kraju opiece zdrowotnej, wspomniane sukcesy jeszcze bardziej zyskują na wartości.

Więcej informacji Znajdziesz tutaj /klik/ /klik/ oraz /klik/


Pozdrawiam,

Michał Drobik.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Spaowski sen


W piątkowe popołudnie trafiłem w internecie na dość ciekawy projekt. Luksus na najwyższym poziomie. Odzwierciedlenie wyjątkowości księstwa Monako... na powierzchni 1460 m2 jachtu. "The Streets of Monaco" (klik). Jest efekt WOW. Taką propozycję przedstawia grupa architektów z Nottingham, Yacht Island Design.

Przyszedł czas na sen. Rzadko o poranku pamiętam co mi się śniło, ale w sobotę było inaczej.

Nie wspomniałem o tym, że na jachcie pojawi się także Spa. Nie trudno się domyślić, kto będzie gościł na jednostce, której wartość wynosi 400 mln dolarów.

Sen dotyczył właśnie części Spa. Zapamiętałem tylko jeden szczegół. Brak cennika. Otóż, każdy z klientów po wykonanym masażu, sam decydował o wysokości wynagrodzenia.

To tyle jeśli chodzi o sen. Tego samego dnia zacząłem zastanawiać się jaką owe Spa, powinno mieć filozofię, jak powinna wyglądać oferta i kto powinien ją realizować.

Zaczynając od filozofii Spa, czyli fundamentu. W tym przypadku jest ona już w części ustalona. Powinna być zbliżona do idei "The Streets of Monaco". Może nawiązywać do samych tradycji księstwa Monako, dając możliwość poczucia się jak... księżniczka/książe. Choć z drugiej strony może to być kolejny wyróżnik, podobnie jak tor kartingowy nawiązujący do legendarnego toru Formuły 1. Sądzę, że dobrą inspiracją może być nawiązanie do wyjątkowej kultury jaką z powodzeniem reprezentuje Dhara Dhevi Chiang Mai (moim zdaniem najpiękniejsze Spa na świecie) w Tajlandii. Taki kawałek wyjątkowego świata w równie wyjątkowym świecie.


Oferta z pewnością powinna być równie bogata jak i jej konsumenci. Pisząc bogata nie mam na myśli dziesiątek możliwości, lecz wartościowe menu zabiegowe. Co ważne, zabiegi powinny być idealnie skrojone na potrzeby zarówno kobiet jak i mężczyzn. Czyli pachnące opisy pakietów zabiegowych dające konkretne efekty. Opisy powinny prostym lecz wyjątkowym językiem zapewniać konkretne efekty w stosunkowo krótkim czasie. Dobrze w takim menu odnajdą się produkty będące swoistą marką. Podobnie jak Muungano Massage. Autorski, pełnowartościowy produkt posiadający swoją filozofię, która gwarantuje wspomniane efekty.

Kto powinien realizować złożone w menu obietnice? Z pewnością terapeuci-pasjonaci reprezentujący swoją osobą najwyższy poziom. Przy obsłudze tak wyjątkowych Klientów, nie ma miejsca na półśrodki. Terapeuci, którzy nie są profesjonalistami dosłownie w 100%, nie mają tu zbyt dużych szans. "Taki" Klient szybko wychwyci brak wiedzy, umiejętności, pasji, doświadczenia, pewności siebie. Tym bardziej, jeśli to on ma decydować o wysokości wynagrodzenia ;)

Pozdrawiam,

Michał Drobik

poniedziałek, 6 stycznia 2014

EduMonday na zwolnieniu


Niestety, EduMonday się rozchorował. Mamy zapewnienie, że to pierwsze i ostatnie zwolnienie lekarskie i już najbliższy poniedziałek czytamy się ponownie.

Miłego dnia !

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Najwyższa półka w Twojej bibliotece - Carol J. Manheim "Rozluźnianie mięśniowo-powięziowe"


Rozluźnianie mięśniowo-powięziowe staje się ostatnio jednym z podstawowych sposobów pracy wielu specjalistów. Na przekór teoriom klasycznym jest to praca delikatna, niezwykle subtelna, a jednoczenie mocno efektywna. Carol Manheim dzieli się w niej swoim ponad 30 letnim doświadczeniem pracy fizjoterapeuty, przedstawiając swoją filozofie pracy z pacjentem, a także porusza między innymi świat emocji, który po dziś dzień traktowany jest przez świat medyczny "z przymrużeniem oka". To jedna z obowiązkowych pozycji na Twojej półce.

Pozdrawiam
Maciej Łuczak


W poszukiwaniu inspiracji


Przychodzi taki dzień, gdy w głowie rodzi się nowy zarys spaowskiej idei, pomysłu, filozofii, myśli. W momencie, gdy brakuje przysłowiowej kropki nad "i", pojawia się potrzeba inspiracji. Jeśli jej szukać to tylko na najwyższej półce. Gdzie spotkać przedstawicieli takowej półki? Wyszukiwarka, strony www, rankingi, blogi, facebook, twitter, instagram, można wymieniać beż końca. W większości przypadków, już sama witryna internetowa i social media nie pozostawiają wątpliwości.


Zacznę od Mandarin Oriental The Hotel Group /klik/- charakterystyczny wachlarz lub wszelkie jego modyfikacje. Dawniej dwa konkurencyjne obiekty, dziś sieć hoteli reprezentująca najwyższy poziom. Niemal 30 hoteli na całym świecie, a w każdym z nich luksusowe Spa. Moim zdaniem, 3 miejsca na podium zajmują te w Kuala Lumpur, Sanya i na Bermudach. Już samo podziwianie witryn internetowych, nie pozostawia wątpliwości, że to marka światowej klasy.


Kolejny propozycja, to również sieciowa marka. 6 elementów, jako zmysłów człowieka rozmieszczonych na planie trójkąta - Six Senses Hotels Resorts Spas /klik/. Podobnie jak u poprzedników, dostępnych jest blisko 30 lokalizacji. Niesamowite obiekty nie tylko w środkowej Europie, ale i w najbardziej malowniczych zakątkach naszej planety. Najciekawsze z nich to Punta Canta, Doha i Laamu. Podziwiając oferty i warunki panujące wewnątrz, można zatracić się w czasie.



Trzecie źródło inspiracji to ostatnia na dziś sieciowa marka. Four Seasons Hotels and Resorts /klik/. Co ciekawe, w ofercie Spa w Paryżu, dostępny jest autorski masaż stworzony przez zatrudnionych masażystów /klik/. Najlepsi terapeuci, zostali obdarzeni zaufaniem, zapewne nie zawodząc. Warto zwrócić uwagę na obiekty znajdujące się na Bora Bora, Hualalai i Costa Rica.



Najlepsze na koniec. Moim zdaniem najpiękniejsze Spa na naszej planecie. Do niedawna, należący do wspomnianej na początku grupy Mandarin Oriental. Przedstawiam Dhara Dhevi Chiang Mai /klik/. W tym przypadku, już samo przebywanie w tak wyjątkowych i magicznych wnętrzach, pozwala zapomnieć o dosłownie każdym problemie. Oferta to podane na tacy szeroka gama zabiegów z całego świata. Diament w menu to zabiegi inspirowane indyjską medycyną holistyczną - Ayurveda. Cała architektura to ręcznej ręcznej pracy 150 tamtejszych rzemieślników. Warto zerknąć na kilka zdjęć, by marzenia nabrały prawdziwych kolorów /klik/. Jeśli ktoś potrzebuje wizualnej definicji słowa Spa, może podziwiać poniższe zdjęcie. 


Filozofie większości z wymienionych obiektów doskonale czerpią z regionalnej kultury oferując jednocześnie usługi na równie wysokim poziomie, stanowi to wyróżniki ułatwiające osiąganie tak spektakularnych efektów. Wyzwaniem i filarem ekonomicznym jest zarządzanie takimi obiektami, które również musi reprezentować najwyższy poziom.

Jeśli do konkretnego źródła inspiracji dodamy świeże powietrze, dobrą muzykę i szklankę whisky lub kieliszek wina, sukces staje się formalnością.

Praca w cytowanych miejscach, niezależnie od tego czy jako masażysta czy manager, dla jednych jest marzeniem, dla innych zaś życiowym celem.



W nadchodzącym Nowym Roku, życzę pasma nieustających sukcesów i codziennych powodów do radości. Oby wspomniane sukcesy pozwalały na meldunek w takich obiektach.



Pozdrawiam,

Michał Drobik.